Dzisiaj dla odmiany trochę o konsolach.
Wczoraj Nintendo zapowiedziało nową konsolę, a dzisiaj Internet huczy i wariuje. 2DS? Co to w
ogóle jest? Ja sama jeszcze kilka dni temu zastanawiałam się: skoro nazwa 3Dsa
pochodzi od trójwymiaru, to właściwie dlaczego nie można nazywać NDSa po prostu
2DS, bo niewiele różni te dwa systemy*?
Odpowiedź zaserwowało mi samo Nintendo – otóż do sklepów, wraz z nowymi
Pokemonami, wejdzie rewolucyjny 2DS, który jest dokładnie tym samym co 3DS. No,
prawie tym samym. 2DS nie ma opcji 3D i nie da się go złożyć.
Czyż nie jest wyjątkowy?
Nowa stara konsolka wygląda przede wszystkim na nieporęczną.
Rozmiary obu ekranów mają być identyczne z tymi w regularnej konsoli, co
znaczy, że właściwie możemy wziąć do ręki swojego 3DSa, całkiem go otworzyć, a
następnie spróbować wepchnąć do kieszeni. I coś czuję, że dobrze się to nie
skończy. Żeby poniekąd wynagrodzić niewygodę, 2DS dostał suwak, który pozwala
go uśpić bez koniecznego naciskania przycisku włączenia (och, te biedne
palce!), co jest niezbędne w celu liczenia pokonanych kroków i działania
StreetPassa. Tylko czy manualne ustawianie sleep mode’a było aż tak męczące?
Od początku pod adresem Nintendo pada wiele oskarżeń o
wywoływanie problemów migrenowych i wzrokowych u dzieci grających w pełnym 3D,
co skończyło się, w dużym skrócie, zapewnieniem firmy, że odbiorcom poniżej lat
7 rodzice powinni trójwymiar zablokować. Teraz więc mamy całkowity, innowacyjny
brak 3D. Nie, żeby 3D można było wyłączyć suwakiem w dowolnym momencie... czy
nawet zmniejszyć jego natężenie. Po co komu trójwymiarowe gry, skoro może grać
w to samo, ale po prostu w 2D. Niektórzy odbierają to jako sygnał, że coś się w
Nintendo nie udało, że ich wspaniałe dziecko nie sprzedało się tak dobrze, jak
klasyczny już NDS. Może 3DS był zwyczajnie... za drogi?
Dochodzimy tym samym do kwestii pieniężnej. Wraz z
zapowiedzią nadejścia 2Dsa podano informację, że będzie on kosztował około 129$,
czyli jakieś 40-70 dolarów mniej od swojego starszego brata. Jest to jakiś
sposób na zarobienie, jasne, ale również okazja dla tych, którzy marzą o 3DSie,
a ich na niego nie stać. To na pewno fajne, że wraz z premierą „Pokemonów X
& Y” fani będą mogli sprawić sobie tańszą wersję konsoli i również cieszyć
się grą. Chociaż tutaj nasuwa się kolejne pytanie: skoro dawniej można było
kupić GBC/GBA/NDSa, aby grać w kontynuacje znanych serii pokroju Zeldy, Mario
czy właśnie Pokemonów, to czy aby na pewno wszyscy zainteresowani nie zdążyli
już sobie sprawić 3DSów?
Obawiam się, że to kolejna sporna kwestia, która pozostanie
powodem internetowych kłótni jeszcze przez długi czas. Jak odwieczna wojna
pecetowców z konsolowcami, teraz na powrót rozpoczęła się wojna 3DS kontra PS
Vita, a już wkrótce posiadacze 2DSów będą się sprzeczać z 3DSowcami. No więc:
jak żyć? Jak tu grać?
Trzymać się ulubionej konsoli.
*Skibiusz
ostatnio mi przypomniał, że dawniej PSOne nazywało się PSX
**wizualizacja dsów pochodzi z http://www.nintendo.com/3ds/new/, a rant z http://memebase.cheezburger.com/videogames




