środa, 23 października 2013

Pokemon X/Y: starterowa sprawa

Wieczorny mały hejt, ponieważ myślę o tym od kilku dni i muszę się w końcu podzielić ze światem.

Gram już ponad tydzień, ale powoli – cieszę się grą. A gra jest wspaniała, wciągająca tak samo, jak wszystkie pozostałe odsłony. Irytuje mnie tylko jedna sprawa*. Startery. Dlaczego akurat startery, a nie, dajmy na to, Goomy, który został znienawidzony przez całą społeczność fanowską w internecie? To proste. Chodzi mi o design starterów z Kalos, z którymi zdecydowanie nie wszystko jest całkowicie w porządku.

CHESPIN – QUILLADIN – CHESNAUGHT


Chespin to bardzo uroczy, mały koleś, który przywodzi nam na myśl Pikacha i całą wesołą rodzinkę, z tą różnicą, że jest trawiastym starterem. I ma na głowie łupek od kasztana. Czyż to nie słodkie? To fajna odmiana po zimnokrwistych potworkach, które towarzyszyły nam w poprzednich generacjach. Chespin był też pierwszym wyborem Skibiusza i tak zresztą zostało. Niestety, przemiana w Quilladina przewiduje tylko jeden rodzaj reakcji: zabójczy śmiech. Jest to może wiewórka w zielonej zbroi, ale nic nie zmienia faktu, że wygląda jak grube dziecko, które najadło się słodyczy. Nie, serio – jakoś nie mogłam go wziąć na poważnie. Ale rozumiem, że to środkowa forma, stadium przed zamianą w coś wyjątkowego**, więc dałam mu szansę. I tutaj któregoś dnia Skibiusz mówi: „ej, mam ostatnią formę startera, a ty?”. No, to walczymy. I co zobaczyłam? Brodatego chomika w skorupie skradzionej od Blastoise’a. Dobrze. Rozumiem. To bardzo męskie, zważywszy, że Chesnaught ma typ trawiasto-walczący. I dobrego moveseta. Zdecydowanie ma czym się bić i może być groźny. Wytłumaczcie mi tylko jedno: dlaczego jego forma nie zmienia się w zależności od płci? Jakoś Pyroar jest świetnie oddanym lwem. No, ale tak – lwem. Chesnaught to bliżej niezydentifikowane coś. Szkoda.

FENNEKIN – BRAIXEN – DELPHOX


Fennekin, faworyt Internetu, nie powala może na kolana, ale uczy się fajnych ognistych i psychicznych ataków, a na dodatek zmienia się w ładną czarodziejkę z kijem wetkniętym w ogonek. To naprawdę ma swój urok. Fennekin jest też najładniejszym ognistym starterem od czasów Torchica, przynajmniej moim skromym zdaniem, bo nie przepadam bardzo za płomienistymi małpami i bekonami. Dalej Braixen i Delphox: piękny design, po prostu piękny. Ale pytanie mam to samo i drapię się po głowie, jak w przypadku linii ewolucyjnej Chespina: DLACZEGO zabrakło różnic w formach? Delphox może być wiedźmą, może też być czarodziejem, ale Braixen? W tej spódniczce? To chyba nie był najlepszy pomysł. Zrobiło się prawie tak niezręcznie, jak z Chesnaughtem.
Aha, no i rodzina Fennekina ma przefantastyczne hidden ability, dzięki któremu przy każdym fizycznym ataku ma szansę ukraść przeciwnikowi jego przedmiocik.

FROAKIE – FROGADIER – GRENINJA


Mój mały starterek! A obiektywnie mówiąc: Froakie jest dość wyważony, jego rodzina może się pochwalić przyzwoitym movesetem, choć Water Shuriken z pewnością fajniej wygląda, niż jest efektowny. Jeśli chodzi o design, Froakie to godny przedstawiciel wodnych starterów. Prosty, ładny, ciekawy, no i prezentuje kolejne sympatyczne zwierzątko. Frogadier został zaprojektowany równie zgrabnie, ot większa, poważniejsza żabka, przywodzi nam na myśl ninję, ma równie ciekawą nazwę***. I nie miejcie mi za złe: uważam, że w przypadku Greninjy to zaszło za daleko. Gdzieś tam po drodze zaginęła ta miękkość chmurki Froakiego, a zastąpił ją jęzorowaty szal Greninjy. Ostatnia forma stała się również dosyć ostra, przywodząc na myśl, oczywiście, shurikeny czy origami, ale nie wyczuwa się wrogości tego pokemona w pełni. Może to dlatego, że po przemianie Frogadier staje się wodno-mroczny. Tylko może nie jest bardzo mroczny, ale groteskowy.

Ale zawsze mogło być gorzej i mógł być Klefki.

EDIT: po przeczytaniu może się wydawać inaczej, ale ja naprawdę kocham Goomiego.


*OK, dwie, jeśli liczyć Lumiose City
**przestałam oglądać spoilery we wrześniu, także większość nowych poksów widziałam dopiero na żywo w grze
***choć to przyznaję wszystkim nowym starterkom, nazwy mają prześwietne
****rysuneczki zajumane z amerykańskiej strony Pokemon

poniedziałek, 14 października 2013

Streetpassynalia 2013 i trochę o nowych Pokemonach

Planowaliśmy iść, zgarnąć streetpassy i się wycofać, żeby spokojnie pograć w poksy – a impreza okazała się wyjątkowo przyjemna. Byliśmy, zgarnęliśmy i również pograliśmy.

Czego chcieć więcej?

Każde z nas nastukało koło 25 ludzików: rekordu nie pobiliśmy, fakt, ale szybko wszyscy się przesiedli na nowe Pokemony (jak w zasadzie można się było spodziewać). Jedno piwko później zielona lampka w grze nie gasła, a lista przechodniów co chwilę poszerzała się o nową twarzyczkę. I to było najlepsze! Świeżynki świeżynkami, ale wyzwania i zaproszenia nadlatywały zewsząd.

Gamerzy w akcji (pozdrawiam Naruciaka, Skibiusza i kolegę Skibiusza)

Sam Level Up, do którego wybraliśmy się pierwszy raz (i któremu właśnie robię reklamę), to zacna miejscówka, gdzie do piwa albo drinka (te nazwy!) można odpalić sobie GH, Tekkeny, Mortala. No i oczywiście cudeńka, które wypatrzyliśmy: Contra na Pegasusie, tak, Super Mario 64 i stary Sonic. Miejsce bardzo-bardzo klimatyczne.

Panu spędzającemu miłe chwile z Pegasusem nie przeszkadzamy

I na deser Deadly Serious (kolejna reklama, nie ma problemu) postanowiło pobić angielski rekord wieży z 3dsów. Było ostro. Było ciekawie.

Budujemy...

...voilà!

Przy okazji podziękowania:
  • dla człowieka roznoszącego Pokerusa
  • dla różnych ludzików breedujących startery
  • dla pani od ciasteczek, bo były smaczne

A na definitywne zakończenie trochę wrażeń z pierwszego weekendu spędzonego nad Pokemonami X/Y. Żeby było słodko, dorzucam jakże wysokiej jakości zdjęcia z pierwszej ręki zrobione ajfonem.

Evilpika

 Gra jest PIĘKNA. Nie, nie widać tego na zdjęciach, niestety. Oprawa graficzna jest wspaniała, zarówno z 3D, jak i bez, granie to czysta przyjemność. Animacje pokemonów są zachwycające, wszystkie po prostu zyskały nowe życie. Wrażenie robią również lokacje, miejsca w grze wyraźnie wzorowane na francuskiej architekturze i zabytkach. A co do spoilerów: o dziwo, mamy tu na razie mało nowych stworków, za to w każdej trawce można znaleźć przypadkowego poka z dowolnej generacji. Pikachu, Zigzagoon, Staravia, Snubbull (fairy), Mienfoo, co tylko chcecie. Eeevee! Drugi raz w historii, Eeevee pojawia się w trawce, i to już po drugiej odznace, na dodatek zdarza się to często. Jest to swego rodzaju ewenement.

Mam fajnego pokemona, super tapetę, jestem szczęśliwa

Ciekawym dodatkiem jest Super Training, który pozwala w dowolnej chwili poza walką EV-trenować; natomiast Amie to czysta słodycz i jeszcze umacnia nasze więzi ze zwierzątkami.

Piękna Rajstopa

A teraz najlepsze: można modyfikować wygląd bohatera. To może drobiazg, ale naprawdę czekałam na taki bajer od ZAWSZE. Fryzura, kolor włosów, strój – nawet skarpetki. I teraz każdy gracz rzeczywiście jest wyjątkowy.

Tymczasem wracam do grania!

poniedziałek, 7 października 2013

wtorek, 1 października 2013

Co nowego? Nintendowinki 3DS

Najnowsze trailery z Nintendo Direct.


Na początek świetnie zapowiadający się "Bravely Default", nowy Square-Enix o dziwnej nazwie. Bardzo zahajpowany w Japonii rpg utrzymany trochę w konwencji Finali. Premiera 6 grudnia.


Skibiuszowi dedykuję nowego Phoeniksa Wrighta. Premiera 24 października.


I nareszcie Kirby na 3DSa! Najlepiej! Premiera raczej w przyszłym roku.

Brak zwiastunów na WiiU spowodowany tym, że żadne z nas nie posiada tej konsoli (i jest mi z tego powodu przykro, ale co zrobić).