Przeglądając
gry, nie raz wybierałem te, w które grali już inni, polecane bądź powszechnie
lubiane. Gdy znalazłem ten tytuł, przekonałem się jednak, że warto czasami
odejść od mainstreamowych produkcji wypuszczanych przez kasowe studia.
Natrafiłem na nią przez przypadek, odpaliłem konsolę i nie potrafiłem się już
od niej oderwać. Zapraszam was do świata „999” –
mrocznej przygodówki visual novel z elementami kreatywnego myślenia, gdzie
liczby są podstawą, by przeżyć.
W grze wcielamy się w postać Junpei’a, dwudziestojednoletniego studenta,
porwanego przez szaleńca o pseudonimie Zero. Chłopak wraz z ósemką
innych porwanych dowiaduje się, że bierze udział w przedsięwzięciu o nazwie nonary
game. Porywacz informuje ich, że w ciągu dziewięciu godzin muszą wydostać
się z tonącego już statku. Warunkiem przeżycia okazuje się znalezienie drzwi
oznaczonych cyfrą „9”. Zadanie dodatkowo utrudnia fakt, iż każdy gracz
posiada na ręce indywidualną bransoletkę z cyfrą, która pozbawi go życia, jeśli
nie będzie współpracował. Zaczyna się rozpaczliwa walka o życie, gdzie
zaufanie, zasady i szczerość są podstawą.
Na czym jednak
polega cała zabawa? Po co są te wszystkie liczby i bransoletki? Odpowiedz jest
prosta. Systemy otwierające drzwi, wszystkie kody i zaszyfrowane wiadomości
występują w formie liczb. Odpowiedzi na dręczące nas zagadki będą musiały być
podawane w formie digital roots*, czyli skombinowanych w odpowiedni
sposób posiadanych przez nas cyfr. Każde następne drzwi będą zamykały się zaraz
po naszym wejściu, zmuszając nas do rozwiązania nowej łamigłówki. Nie będzie to
jednak wyścig z czasem, lecz żmudne poszukiwania najdrobniejszych szczegółów i
różnic. Umilać je będą ciekawe wstawki bohaterów, z których dowiemy się nowych
szczegółów na temat ich zapomnianych wspomnień i powiązań między sobą.
Rozgrywka w „999” to dwa wciąż przeplatające się elementy – zagadki oraz dialogi. Przypomina ona typowe point’n’click, które znamy z chociażby „Time Hollow”, lecz pozostaje w dużo mroczniejszym klimacie. Puzzle prezentują również dużo wyższy poziom. Gracz nie tylko musi uważnie śledzić wypowiedzi bohaterów, ale również posiadać własną wiedzę z różnych dziedzin przyrodniczych, która pomoże mu przy łączeniu odpowiednich przedmiotów ze sobą. Drugi punkt gameplayu, czyli rozmowy bohaterów oraz przemyślenia Junpei’a nie są prowadzone tylko w celu wyjaśnienia powiązań między postaci, lecz również zawierają spiskowe teorie, mitologiczne odwołania oraz indywidualne działania postaci, które nie pozwolą odejść od konsoli na wiele godzin.
Rozwój fabuły w dużym stopniu zależy od podejmowanych decyzji – zarówno w oknach dialogowych, jak i przy wyborze następnych drzwi oraz kompanów. Gra posiada sześć różnych zakończeń, gdzie tylko jedno jest tym prawdziwym dobrym happy endem. Dużym plusem tej produkcji jest również to, że gra posiada wyraźne elementy grozy. Zabójstwa, mroczne wstawki i opowieści postaci pozwalają wczuć się w klimat tytułu, co dodatkowo zachęca do poznania odpowiedzi na zadawane pytania.
Na koniec zostawiłem oprawę „999”. Muzyka, jak to przystało na gry typu
thriller trzyma w napięciu, lecz jest dość schematyczna i prosta. Jeśli chodzi
o grafikę tekstur i postaci to są one na niezłym poziomie jak na grafikę NDSa.
Gra posiada dużą paletę barw w wyniku różnorodności strojów bohaterów w
kontraście do najczęściej ponurego otoczenia.
„999:
Nine Hours, Nine Persons, Nine Doors”
jest to gra posiadająca duży potencjał i gwarantuje naprawdę dobrą zabawę.
Polecam ją wszystkim ludziom, którzy potrafią wkręcić się w świetnie napisaną
historię oraz którym do szczęścia nie potrzebna jest dynamiczna akcja i ciągła
interakcja. Pasjonaci VN i przygotówek też na pewno znajdą coś dla siebie.
Jeśli miałbym komuś ją odradzić to chyba byli by to gracze stawiający na
gwałtowne emocje nudzący się po spędzeniu 20 min przy ekranie czytając tylko
tekst.
*Wytłumaczyć to można na prostym przykładzie – mając do dyspozycji cyfry 8, 6, 7 ich digital root jest równy 3, gdyż 8+6+7=21, a 2+1=3



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz