sobota, 14 września 2013

Mała Zajaweczka Maszyny Do Zabijania Świń


¾ nowej Amnezji za mną, wrażenia trochę mieszane, a piszę tradycyjnie z poślizgiem (bo wyjazd wakacyjny). „Amnesia: A Machine For Pigs” grana, wiadomo, po ciemku i na dużym telewizorze; grafika zachwyca, klimat mroczny i duszący, ale ten Mandus to tak nie do końca Daniel.

Czy ma to, co powinna mieć Amnezja? Tajemniczny bohater – jest. Odrażające potwory – są. Poszukiwanie źródła zła – jest. Skomplikowane zagadki – nie całkiem, ale niechaj będzie. Zapomnienie – no właśnie… Czy problemem Mandusa jest zapomnienie?

Rok 1899. Nasz nieszczęsny główny bohater wyjechał w podróż do Meksyku, gdzie zmogła go ciężka choroba. Po powrocie do domu, nieprzespanych nocach i halucynacjach, Mandus budzi się w swym domu, całkiem pustym. Ani śladu jego synów, bliźniaków. Ale ciszę w posiadłości zaburza turkot machiny z piekła rodem. Maszyny, która znajduje się pod domem. A gdzież mogą się podziewać dzieci, jak nie tam, gdzie coś się dzieje?

Więcej na razie nie powiem. Gra zaskakuje, a niektóre rozwiązania fabularne spędzają sen z powiek. Nie jest to kontynuacja losów Daniela, ale nowa historia dorównuje starej niepokojącą atmosferą. I oczywiście natężeniem krzyków.

Powiadam więc: grajcie. I bójcie się świń.

Nadejdzie jeszcze wielki, usłany spoilerami rant.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz